Ludzie, to mają czasami pecha. Ostatnio jadąc autobusem, czytałem gazetę. Niestety nie była moja, aktualnie jedynym „pismem” na jakie mnie stać są ulotki z napisami fizyka Katowice .Kobieta siedząc zaraz obok mnie, miała za to ładną, dużą gazetę i czytała o głośnej, w tamtych dniach pewnej sprawie.
Któregoś dnia, panowie antyterroryści, pomylili piętra i zamiast ściganego listem gończym bandyty, pojmali lekarza i jego partnerkę życiową. Pomyłki się zdarzają, więc nie ma się co dziwić. Szczególnie jeśli wchodzi, a raczej włamuje się, do mieszkania, którego wcześniej się nie obserwowało. Kiedy panowie w kominiarkach i z pistoletami, chcieli wejść do lokalu, lekarz starał się udaremnić włam. Skończyło się to dla niego bardzo źle, ponieważ został poturbowany a profesjonaliści, aby go obezwładnić wrzucili do mieszkania dwa granaty hukowe. Siła wybuchu zniszczyła kafelki w łazience i uszkodziła wyposażenie. Ponadto antyterroryści pojmali drugą, widocznie niezwykle niebezpieczną osobę, partnerkę lekarza. Ponieważ, prawdopodobnie obawiali się o swoje bezpieczeństwo, obezwładnili ją na tyle, że uszkodzili jej uzębienie. Dopiero po wyjaśnieniu całego zajścia, antyterroryści poszli zapukać do drzwi prawdziwego przestępcy, który oddał się w ręce sprawiedliwości, bez większego oporu. Okazało się, że całe zamieszanie było zupełnie nie potrzebne, bo bandzior nie był w żaden sposób uzbrojony i do pojmania go było potrzebnych kilku zwykłych policjantów i kajdanki.
Po całym wydarzeniu lekarz złożył doniesienie na gubiących się między piętrami antyterrorystów i struży prawa. Ponadto wystawił rachunek za koszt całej tej, bombowej imprezy w wysokości czterdziestu siedmiu tysięcy złotych. Na jego szczęście, policja nie chce uciec od odpowiedzialności i zobligowała się do oddania pieniędzy.
Kiedy czytałem artykuł, przeszły mnie ciarki. Nie wyobrażam sobie, żeby taka pomyłka mogłaby wydarzyć się z moim udziałem. Prawdopodobnie gdyby nawet jeden uzbrojony, zamaskowany mężczyzna wtargnąłby do mojego mieszkania, padł bym trupem. To przecież musi być traumatyczne doświadczenie, psujące psychikę do końca życia. Wyobrażam to już sobie. Przyjeżdżam sobie tutaj na studia Katowice są dla mnie jak dom, a tu nagle wpada banda zamaskowanych, przykładają mi lufy do skroni i oznajmują, że jestem przestępcą. Chyba w ciągu kilku godzin spakowałbym manatki i wrócił do rodziców. Takie nerwy nie są na moje zdrowie. Na samą myśl o tym, bardzo się zdenerwowałem. Chyba trzeba się odciąć. Idę oglądać telewizję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz