Wczoraj z Kubą znowu postanowiliśmy pochodzić po mieście. Z racji tego, że naszym głównym założeniem są tu studia Katowice muszą być zwiedzone również i pod tym kątem. W sumie to dziwne bo wybierając się do tego miasta, w ogóle nie interesowałem się tym jak wygląda pod kątem uczelni. Wybrałem je sobie przez fajny klimat i budynki, a nie wiem nawet czy zajęcia nie odbywają się w stodole. Kuba też nie za bardzo interesował się tym tematem. Dlatego właśnie postanowiliśmy obejrzeć możliwie jak najwięcej budynków uniwersytetu śląskiego.
Niestety przez to, że aktualnie są wakacje, nie mogliśmy zbyt dużo zobaczyć od środka, ale mimo to czujemy się usatysfakcjonowani naszą wycieczką. Kiedy już obydwaj jesteśmy pewni, że będziemy studiować w Katowicach, poczuliśmy się dość pewnie przekraczając progi kolejnych wydziałów. Muszę przyznać, że chyba najmniej pozytywne wrażenie zrobił na nas rektorat. Za to widok innych budynków przekroczył nasze najśmielsze oczekiwania. Wszystko jest tak nowoczesne. W sumie zaczęliśmy się niecierpliwić faktem, że zobaczymy sale wykładowe dopiero za dwa miesiące. Jestem bardzo ciekawy, co tak nowoczesne budynki mogą skrywać w środku. Podejrzewam, że większość sal ma rzutniki, komputery dla wykładowców, no i na pewno bezprzewodowy Internet. Dopiero kiedy stanąłem przed tymi szklano-metalowymi gigantami, na przykład przed budynkiem prawa i administracji, poczułem na własnej skórze, czym jest uniwersytet dwudziestego pierwszego wieku. Na pewno w październiku, wszystko będzie wyglądać jeszcze lepiej, ponieważ sale i korytarze wypełnią się studentami, pracownikami no i oczywiście wykładowcami. Chociaż osobiście zawsze wyobrażałem sobie uczelnie wyższe zamieszczone w starych murach, to chyba przywyknę do super nowoczesnych budynków. W sumie to nie Hogward żeby uniwersytet miał być w zamku :) .
Wycieczka po wydziałach trochę nas zmęczyła, więc nie chodziliśmy zbyt długo. Później wybraliśmy sobie bar, o którym słyszeliśmy, że jest typowo studencki. Usiedliśmy tam i obserwowaliśmy sobie ludzi. Każdy stolik był pełen klientów, a wiele osób się znało. Często słyszeliśmy rozmowy o egzaminach, obronach, poprawkach, a czasem niestety też o warunkach. Ale ogólnie było bardzo miło. Jeden stolik pełen podchmielonych studentów, zaczął krzyczeć „tak się bawi, tak się bawi biologia Katowice ‘’ i był to dla nas znak, że chyba czas już wracać do domu. Dzień był długi, a na następnego ranka trzeba było iść do pracy. Podsumowując, bardzo cieszę się z wyboru miasta gdzie będę studiować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz