poniedziałek, 4 lutego 2013

Miejski Sylwester.


No i znów się zaczyna. Znów się zaczyna ta cała wielka gorączka sylwestrowa i chyba wszyscy moi znajomi z studia Katowice oszaleli razem w mediami i organizatorami wszystkich możliwych imprez w mieście. Naprawdę, o niczym innym nie gadają, a im bardziej oni gadają, tym bardziej ja mam ochotę w ogóle nie wychodzić z domu w ten dzień i przespać północ. Nie cierpię Sylwestra, presja społeczna jest zbyt ogromna i wszyscy obserwują innych i patrzą, czy na pewno dobrze się bawimy i w ogóle. Bez sensu, przecież to impreza taka, jak każda inna. Z taką różnicą, że na przełomie dwóch lat.
No i najgorsze jest mieszkanie w dużym mieście. Bo przecież urząd zawsze organizuje jakiś milion koncertów, na które zaprasza wszystkie mniej lub bardziej znane gwiazdki z telewizji i wydaje na ich występy, i całą tę organizację grupe tysiące z naszych portfeli. Bo przecież to my płacimy podatki. A potem w centrum miasta jest bałagan i syf, bo przecież wszyscy jak stoją, tak zostawiają tony śmieci obok siebie i do rana są krzyki, wrzaski, piski i burdy. A przy okazji można zarobić na przykład butelką w głowę. Oczywiście, moje szalone koleżanki z dietetyka Katowice chcą iść na Rynek i tam doskonale się bawić. To znaczy najpierw jest obowiązkowy bifor u kogoś w mieszkaniu, a potem dopiero impreza i oglądanie się wokół siebie non stop, czy przy okazji nikt nie odpala jakiejś petardy blisko i nie dostaniemy w oko korkiem od szampana. Albo czy komuś nie spodoba się zbyt nasza kurtka i nie pomyśli sobie, że bardzo by ją chciał mieć. W tej chwili. No co, zdarzają się różne przypadki nienormalnych ludzi. Niektórzy mogą na przykład chcieć ukraść czyjąś kurtkę na rynku w Katowicach.
No i jak ja mam się wymigać? Najgorsze jest, że mieszkam najbliżej rynku, więc wszyscy chcą spotkać się u mnie i pewnie jeszcze potem, po koncertach, też iść do mnie. A ja, jeśli chodzi o tę konkretną imprezę, mam do niej stosunek raczej taki... delikatnie mówiąc – negatywny. No i nie wiem, co mam robić. Może udam, że jestem chora? Tak, powiem, że mam silną gorączkę, nie będę odbierać (ani otwierać), kupię sobie wino i wypożyczę mnóstwo filmów na DVD. I to jest właśnie idealny pomysł na Sylwestra. Przynajmniej w moim mniemaniu. Co z tego, że samotnie. Ważne, że będę robić coś, co naprawdę lubię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz