piątek, 19 października 2012

Parki

Jako przyszły student, staram się znaleźć w Katowicach jak najwięcej miejsc przyjaznych nauce. Oczywiście do wyboru są przeróżne kawiarnie i inne ciche lokale, ale muszę się liczyć z tym, że kiedy wakacje się skończą nie będę zarabiał dodatkowych pieniędzy. Wraz z początkiem października porzucę wszelakie ulotki z napisami informatyka Katowice i skupię się na nauce. Oznacza to, że muszę znaleźć jak najwięcej fajnych miejsc gdzie będę mógł za darmo usiąść z książką. Na szczęście biblioteka uniwersytecka jest bardzo przyjazna nauce. Tylko, że czasem człowiek ma dosyć książek i tego klimatu wokół uczenia się. Dlatego muszę znaleźć też inne miejsca.
Gdyby faktycznie istniało globalne ocieplenie, to mógłbym przesiadywać w parkach, najlepiej pod drzewkami pomarańczy i palmami. Tylko, ze niestety niebawem nadejdzie zima i siedzenie na ławce przy minus dwudziestu stopniach może skończyć się odmrożeniem lub przymarznięciem do siedziska. A wielka szkoda bo w ostatnich bardzo zaprzyjaźniłem się z miejską zielenią. Ponieważ popalam, często wychodzę na spacery żeby się „dotlenić” i wtedy najlepiej chodzi mi się właśnie w parkach. Na szczęście tutaj nietrudno znaleźć sobie jakąś ławkę w cieniu drzew. Miło jest popatrzeć sobie w zieloną trawę i porozmyślać. Bardzo to lubię w miastach, to między innymi odróżnia je od mniejszych miejscowości. Jest to w sumie zrozumiałe, że w miasteczku, które praktycznie jest większą wsią, ludzie nie potrzebują parków, bo przecież naokoło mają mnóstwo pól i lasów. Ale w dużych centrach miejskich zielone przestrzenie są niezbędne, inaczej można by było się udusić pomiędzy tymi wszystkimi szarymi klocami i murami wciągającymi ciepło w gorące dni. Cieszę się, że przyjechałem tu na studia Katowice każdego tygodnia utwierdzają mnie w słuszności tego wyboru. Czekam z wielką niecierpliwością na nadchodzące rozpoczęcie semestru. Zapewne i wtedy wraz z moją grupą dziekańską udamy się do parku, na kulturalne spożywanie alkoholu, w celu integracji. Jeszcze nie raz trafię do miejsc, po których teraz sobie chadzam, po jakiś studenckich imprezach albo może na wspólne spacery z jakąś atrakcyjną koleżanką z roku.
Oczywiście moim ulubionym parkiem w Katowicach jest ten imienia Tadeusza Kościuszki przez jego wielkość i to, że miasto bardzo o niego dba. Aczkolwiek czasem mam ochotę pójść do jakiś bardziej zapomnianych przez mieszkańców miejsc. One też są bardzo miłe do spędzania w nich czasu. Można się wtedy bardziej wyciszyć. A może macie do polecenia mi jakieś spokojne i klimatyczne miejsca? Jestem bardzo otwarty na wszelkie sugestie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz