wtorek, 9 października 2012

Katowice

Dzisiaj przeczytałem, że ponoć Katowice i cały region są jednym z najmniej atrakcyjnych miejsc w Polsce. Smutno jest czytać takie rzeczy w gazecie, ale w sumie poniekąd jestem w stanie zrozumieć czemu autor tej tezy, tak sądzi. Śląsk ma bardzo duże problemy z rozwojem. Oczywiście, nie jest to tak, że wszystko tutaj stoi w miejscu i wciąż wygląda jak krajobrazy z filmów Barei, ale wciąż są miasta w Polsce, którym wiedzie się o wiele lepiej. Ciężko jest nadgonić dystans jaki jest między Katowicami a Warszawą, ale łatwiej na pewno byłoby nawet postarać się doścignąć Wrocław.
Według artykułu, który czytałem w ostatnich latach, ten rejon kraju wyludnia się. Ludzie wolą przeprowadzać się do większych, bardziej rozwiniętych miast. Ale może, nie powinno się starać zatrzymać tych, którzy chcą wyjechać. Może lepiej byłoby przyciągnąć więcej młodych osób. Uważam, że miasto powinno zrobić wielką akcję pod tytułem studia Katowice i przekonywać młodych z całego kraju, dlaczego akurat tutaj najlepiej jest studiować. Ja przyjechałem i nie żałuję, co więcej polubiłem już to miasto i mam zamiar tu zamieszkać na stałe. Kuba też jest zadowolony i widzi potencjał w tym lekko zapomnianym rejonie Polski.
Nie jestem żadnym znawcą, ale wydaje mi się, że gdyby polepszyła się uniwersytecka gospodarka przestrzenna Katowice dużo by na tym zyskały. Wystarczyłoby postawić na młodzież. Może ta część społeczeństwa nie jest jakoś bardzo bogata, praktycznie w ogóle nie jest, ale uważam, że za to jest idealną inwestycją na przyszłość. Jeśli ściągnęłoby się do miasta wystarczająco dużo, młodych, kreatywnych ludzi, z własnej inicjatywy mogliby oni pracować nad wizerunkiem miasta. Nie trzeba budować wielkich, szklanych biurowców, aby polepszyć warunki życia. Można docenić wszystkie stare budynki, które czekają na wyburzenie, ponieważ nikt się nimi nie zajmuje. Są one idealnymi powierzchniami do otwierania klubów, pracowni, biur i innych przestrzeni usługowo-handlowych. Myślę, że wiele osób byłaby chętna do brania udziału w takich inicjatywach. Dzięki temu powstawałyby nowe miejsca pracy, a miejscowa ludność powoli stawałaby się bardziej zamożna. Miasto mogłoby znowu kwitnąć i zachęcać ludzi do zamieszkania w nim.
Oczywiście, mój plan jest wyidealizowany i może lekko naiwny, ale zawsze zaczyna się od ogółów, dopiero później można opracowywać detale. Teraz zresztą jestem za młody aby móc inicjować jakiekolwiek zmiany. Mam nadzieję, że niebawem w Katowicach ruszy taka mała rewolucja i będziemy jednym z popularniejszych polskich miast.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz