czwartek, 25 października 2012

Czy na pewno tylko huty?

Korzystając z tego, że w tym roku udało mi się idealnie ustalić plan zajęć na studiach i wygenerować sobie dwa dodatkowe dni wolne (oprócz weekndu) w ciągu tygodnia, postanowiłam pojeździć trochę po Polsce. Uzbrojona w szczoteczkę do zębów, plecak pełen ciuchów i wygodne buty planowałam zwiedzić Województwo Opolskie oraz Śląskie z koleżanką z kierunku geodezja i kartografia Katowice jako moją przewodniczką. Póki co mam za sobą przejście każdego zakątka jej rodzinnego miasta – Katowic. Kiedy dzwoniąc do znajomych, mówiłam im gdzie jestem i co robię, z ust właściwie każdego z nich padało pytanie "Po co?" i krótkie stwierdzenie "Przecież tam nic nie ma". Nie trudno im się dziwić takiego podejścia, co więcej sama do niedawna podzieliłabym ich zdanie, gdyż jest to miasto o dość krótkiej historii, które ludziom z innych zakątków Polski kojarzy się właściwie tylko z obdrapanymi budynkami, hutami i wszechobecną sadzą. Jeśli jednak poświęci się trochę czasu na bliższe poznanie stolicy województwa śląskiego zachwyci nas wielkomiejska architektura, rózne style i piękne detale budownictwa. Wiadomo, że nie będą to zabytki pokroju Wawelu, Pałacu na wodzie w Łazienkach Królewskich czy wielu bazylik w Gdańsku, gdyż Katowice są po prostu jeszcze dzieckiem wsród miast i liczą sobie zaledwie sto czterdzieści lat. Nie miały zatem szans powstać gotyckie kościoły czy renesansowe budowle. W Katowicach dominuje zatem styl modernistyczny. Obok kopalń, hut i domów pracowniczych z czerwonej cegły stały wille i rezydencje przemysłowców. Niestety pałacyki decyzją władz zostały wyburzone w latach sześćdziesiątych XX wieku. Jedynym pałacem, który możemy podziwiać do dzisiaj jest pałac przemysłowców Goldsteinów utrzymany w stylu neorenesansowym. Również kamienic w wyżej wspomnianym stylu pozostało niewiele na ulicach Katowic, jednakże możemy podziwiać wiele innych budowanych od początku lat osiemdziesiątych domów czynszowych w stylu neobarokowym oraz secesyjnym. Ich bogate zdobienia i wykusze zachwycają do dzisiaj i zaprzeczają zdaniu jakoby w tym mieście nie było nic ładnego. Warte zobaczenia są również katowickie "drapacze chmur" z lat trzydziestych, wiele pomników i czywiście kojarzony przez wszystkich Spodek, czyli hala widowiskowa, która gościła wielu znakomitych artystów np. zespół Deep Purple. Naprawdę polecam zwiedzenie tego miasta i wyrobienie sobie własnej opinii na jego temat, a nie powtarzanie zasłyszanej kiedyś gdzieś od kogoś negatywnej tezy. Być może ktoś zdecyduje się zawitać tu na dłużej na studia Katowice?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz