poniedziałek, 29 października 2012

Sposób na kopalnię


Takie miasto jak Katowice, które nie posiada wielu zabytków i atrakcji turystycznych, które przyciągałyby turystów na wielką skalę oraz młodzież na studia Katowice, musi się zdecydowanie bardziej starać, aby zostało odwiedzone przez tłumy. A przecież jest to dla miasta bardzo ważne: zwiększa przychody i reklamuje miejsce wśród potencjalnych inwestorów, a o korzyściach płynących z tego ostatniego chyba nie muszę mówić. Korzystając z tego, z czego Śląsk i same Katowice słyną najbardziej, czyli z kopalni, stworzono oryginalną atrakcję turystyczną, która muszę przyznać, zrobiła na mnie ogromne wrażenie, gdy przeczytałam o niej w internecie jakiś czas temu. Zdziwiłam się też, że zostało to tak słabo rozreklamowane i na tę informację trafiłam właściwie przypadkiem, a moim zdaniem mamy się czym chwalić. Chodzi tutaj o atrakcje związane z przebudową kopalni. Dla odwiedzających ją przygotowano przejazd podwieszaną kolejką, jedyną tego typu w Europie. Na kolejkę składa się osiem wagoników, które zostały podwieszone pod pod stropem chodnika i będą poruszać się po szynie z prędkością kilku kilometrów na godzinę na odcinku czterystu metrów specjalnie przygotowanej trasy. Budowa kolejki pochłonęła prawie dwa miliony złotych (w tym również dofinansowania unijne), ale została również przygotowana dla osób niepełnosprawnych. Specjalnie dla nich wybudowano podest, dzięki temu osoby poruszające się na wózkach również mają możliwość zwiedzenia kopalni w taki oryginalny sposób. Tą kolejką na co dzień jeżdżą górnicy na szychtę, ale dzięki wielu inteligentnym rozwiązaniom może również służyć turystom. Kolejną nową atrakcją jest podziemna sala koncertowa oferująca niezwykle dobrą akustykę, dzięki czemu będzie można zapraszać artystów z najwyższej półki. Ta inwestycja z kolei wyniosła osiemset tysięcy złotych, ale dołożyło się do niej Ministerstwo Kultury. Pierwszy koncert już się odbył w ostatnią sobotę. Zaprezentowali się wtedy muzycy Filharmonii Śląskiej, którzy przed występem żartowali, że muszą jeszcze wiele rzeczy przećwiczyć, ponieważ akustyka jest tu tak dobra, że słychać najmniejszy błąd. Rzeczą na którą wraz z przyjaciółką z kierunku filologia angielska Katowice czekamy najbardziej jest podziemne kino, restauracja i pub które mają być gotowe już najbliższej wiosny. Jak widać, zwykła kopalnia niedługo przemieni się w popularne miejsce spotkań, które każdy przynajmniej raz będzie chciał odwiedzić, a dzięki niezwykłej atmosferze na jednym razie zapewne się nie skończy.

czwartek, 25 października 2012

Czy na pewno tylko huty?

Korzystając z tego, że w tym roku udało mi się idealnie ustalić plan zajęć na studiach i wygenerować sobie dwa dodatkowe dni wolne (oprócz weekndu) w ciągu tygodnia, postanowiłam pojeździć trochę po Polsce. Uzbrojona w szczoteczkę do zębów, plecak pełen ciuchów i wygodne buty planowałam zwiedzić Województwo Opolskie oraz Śląskie z koleżanką z kierunku geodezja i kartografia Katowice jako moją przewodniczką. Póki co mam za sobą przejście każdego zakątka jej rodzinnego miasta – Katowic. Kiedy dzwoniąc do znajomych, mówiłam im gdzie jestem i co robię, z ust właściwie każdego z nich padało pytanie "Po co?" i krótkie stwierdzenie "Przecież tam nic nie ma". Nie trudno im się dziwić takiego podejścia, co więcej sama do niedawna podzieliłabym ich zdanie, gdyż jest to miasto o dość krótkiej historii, które ludziom z innych zakątków Polski kojarzy się właściwie tylko z obdrapanymi budynkami, hutami i wszechobecną sadzą. Jeśli jednak poświęci się trochę czasu na bliższe poznanie stolicy województwa śląskiego zachwyci nas wielkomiejska architektura, rózne style i piękne detale budownictwa. Wiadomo, że nie będą to zabytki pokroju Wawelu, Pałacu na wodzie w Łazienkach Królewskich czy wielu bazylik w Gdańsku, gdyż Katowice są po prostu jeszcze dzieckiem wsród miast i liczą sobie zaledwie sto czterdzieści lat. Nie miały zatem szans powstać gotyckie kościoły czy renesansowe budowle. W Katowicach dominuje zatem styl modernistyczny. Obok kopalń, hut i domów pracowniczych z czerwonej cegły stały wille i rezydencje przemysłowców. Niestety pałacyki decyzją władz zostały wyburzone w latach sześćdziesiątych XX wieku. Jedynym pałacem, który możemy podziwiać do dzisiaj jest pałac przemysłowców Goldsteinów utrzymany w stylu neorenesansowym. Również kamienic w wyżej wspomnianym stylu pozostało niewiele na ulicach Katowic, jednakże możemy podziwiać wiele innych budowanych od początku lat osiemdziesiątych domów czynszowych w stylu neobarokowym oraz secesyjnym. Ich bogate zdobienia i wykusze zachwycają do dzisiaj i zaprzeczają zdaniu jakoby w tym mieście nie było nic ładnego. Warte zobaczenia są również katowickie "drapacze chmur" z lat trzydziestych, wiele pomników i czywiście kojarzony przez wszystkich Spodek, czyli hala widowiskowa, która gościła wielu znakomitych artystów np. zespół Deep Purple. Naprawdę polecam zwiedzenie tego miasta i wyrobienie sobie własnej opinii na jego temat, a nie powtarzanie zasłyszanej kiedyś gdzieś od kogoś negatywnej tezy. Być może ktoś zdecyduje się zawitać tu na dłużej na studia Katowice?

piątek, 19 października 2012

Parki

Jako przyszły student, staram się znaleźć w Katowicach jak najwięcej miejsc przyjaznych nauce. Oczywiście do wyboru są przeróżne kawiarnie i inne ciche lokale, ale muszę się liczyć z tym, że kiedy wakacje się skończą nie będę zarabiał dodatkowych pieniędzy. Wraz z początkiem października porzucę wszelakie ulotki z napisami informatyka Katowice i skupię się na nauce. Oznacza to, że muszę znaleźć jak najwięcej fajnych miejsc gdzie będę mógł za darmo usiąść z książką. Na szczęście biblioteka uniwersytecka jest bardzo przyjazna nauce. Tylko, że czasem człowiek ma dosyć książek i tego klimatu wokół uczenia się. Dlatego muszę znaleźć też inne miejsca.
Gdyby faktycznie istniało globalne ocieplenie, to mógłbym przesiadywać w parkach, najlepiej pod drzewkami pomarańczy i palmami. Tylko, ze niestety niebawem nadejdzie zima i siedzenie na ławce przy minus dwudziestu stopniach może skończyć się odmrożeniem lub przymarznięciem do siedziska. A wielka szkoda bo w ostatnich bardzo zaprzyjaźniłem się z miejską zielenią. Ponieważ popalam, często wychodzę na spacery żeby się „dotlenić” i wtedy najlepiej chodzi mi się właśnie w parkach. Na szczęście tutaj nietrudno znaleźć sobie jakąś ławkę w cieniu drzew. Miło jest popatrzeć sobie w zieloną trawę i porozmyślać. Bardzo to lubię w miastach, to między innymi odróżnia je od mniejszych miejscowości. Jest to w sumie zrozumiałe, że w miasteczku, które praktycznie jest większą wsią, ludzie nie potrzebują parków, bo przecież naokoło mają mnóstwo pól i lasów. Ale w dużych centrach miejskich zielone przestrzenie są niezbędne, inaczej można by było się udusić pomiędzy tymi wszystkimi szarymi klocami i murami wciągającymi ciepło w gorące dni. Cieszę się, że przyjechałem tu na studia Katowice każdego tygodnia utwierdzają mnie w słuszności tego wyboru. Czekam z wielką niecierpliwością na nadchodzące rozpoczęcie semestru. Zapewne i wtedy wraz z moją grupą dziekańską udamy się do parku, na kulturalne spożywanie alkoholu, w celu integracji. Jeszcze nie raz trafię do miejsc, po których teraz sobie chadzam, po jakiś studenckich imprezach albo może na wspólne spacery z jakąś atrakcyjną koleżanką z roku.
Oczywiście moim ulubionym parkiem w Katowicach jest ten imienia Tadeusza Kościuszki przez jego wielkość i to, że miasto bardzo o niego dba. Aczkolwiek czasem mam ochotę pójść do jakiś bardziej zapomnianych przez mieszkańców miejsc. One też są bardzo miłe do spędzania w nich czasu. Można się wtedy bardziej wyciszyć. A może macie do polecenia mi jakieś spokojne i klimatyczne miejsca? Jestem bardzo otwarty na wszelkie sugestie.

wtorek, 9 października 2012

Katowice

Dzisiaj przeczytałem, że ponoć Katowice i cały region są jednym z najmniej atrakcyjnych miejsc w Polsce. Smutno jest czytać takie rzeczy w gazecie, ale w sumie poniekąd jestem w stanie zrozumieć czemu autor tej tezy, tak sądzi. Śląsk ma bardzo duże problemy z rozwojem. Oczywiście, nie jest to tak, że wszystko tutaj stoi w miejscu i wciąż wygląda jak krajobrazy z filmów Barei, ale wciąż są miasta w Polsce, którym wiedzie się o wiele lepiej. Ciężko jest nadgonić dystans jaki jest między Katowicami a Warszawą, ale łatwiej na pewno byłoby nawet postarać się doścignąć Wrocław.
Według artykułu, który czytałem w ostatnich latach, ten rejon kraju wyludnia się. Ludzie wolą przeprowadzać się do większych, bardziej rozwiniętych miast. Ale może, nie powinno się starać zatrzymać tych, którzy chcą wyjechać. Może lepiej byłoby przyciągnąć więcej młodych osób. Uważam, że miasto powinno zrobić wielką akcję pod tytułem studia Katowice i przekonywać młodych z całego kraju, dlaczego akurat tutaj najlepiej jest studiować. Ja przyjechałem i nie żałuję, co więcej polubiłem już to miasto i mam zamiar tu zamieszkać na stałe. Kuba też jest zadowolony i widzi potencjał w tym lekko zapomnianym rejonie Polski.
Nie jestem żadnym znawcą, ale wydaje mi się, że gdyby polepszyła się uniwersytecka gospodarka przestrzenna Katowice dużo by na tym zyskały. Wystarczyłoby postawić na młodzież. Może ta część społeczeństwa nie jest jakoś bardzo bogata, praktycznie w ogóle nie jest, ale uważam, że za to jest idealną inwestycją na przyszłość. Jeśli ściągnęłoby się do miasta wystarczająco dużo, młodych, kreatywnych ludzi, z własnej inicjatywy mogliby oni pracować nad wizerunkiem miasta. Nie trzeba budować wielkich, szklanych biurowców, aby polepszyć warunki życia. Można docenić wszystkie stare budynki, które czekają na wyburzenie, ponieważ nikt się nimi nie zajmuje. Są one idealnymi powierzchniami do otwierania klubów, pracowni, biur i innych przestrzeni usługowo-handlowych. Myślę, że wiele osób byłaby chętna do brania udziału w takich inicjatywach. Dzięki temu powstawałyby nowe miejsca pracy, a miejscowa ludność powoli stawałaby się bardziej zamożna. Miasto mogłoby znowu kwitnąć i zachęcać ludzi do zamieszkania w nim.
Oczywiście, mój plan jest wyidealizowany i może lekko naiwny, ale zawsze zaczyna się od ogółów, dopiero później można opracowywać detale. Teraz zresztą jestem za młody aby móc inicjować jakiekolwiek zmiany. Mam nadzieję, że niebawem w Katowicach ruszy taka mała rewolucja i będziemy jednym z popularniejszych polskich miast.

sobota, 6 października 2012

Nowy rynek

Mieszkam w tym mieście od bardzo niedawna, a już wiem, że będę świadkiem wielkie, ważnej zmiany do Katowic. Przeczytałem o tym, że planowany jest remont starego rynku. Ponoć nie jest to nic nowego, że magistrat poszukuje projektantów, ale mnie to bardzo zaskoczyło. Bo w sumie, to wydawało mi się, że to co teraz jest w Katowicach jest ładne i sprawdzające się jako część starego miasta. Jednak okazuje się, że władze dążą do ulepszeń i chcą iść w nowocześniejszym kierunku. Mnie osobiście bardzo to cieszy, lubię kiedy, ci których wybieramy w wyborach, nie osiadają na laurach tylko starają się wciąż coś zmieniać, ulepszać i ogólnie pracować tak jak powinni.
Teraz będę mógł przypatrywać się tej przebudowie. Oczywiście jeśli dojdzie do skutku. Ale tak czy siak muszę przyznać, że nie spodziewałem się tego. Przyjechałem tu na studia Katowice jednak stały się już moim domem i czuję nimi równie mocno zainteresowany co miejscem gdzie mieszkają moi rodzice. Z tym tylko wyjątkiem, że to jest wielkie miasto i wiele się wciąż zmienia w koło. Może też dlatego, tak bardzo przywiązałem się do Katowic. U moich rodziców wsadzą drzewko raz na pół roku, przy którejś ulicy i na tym zmiany się kończą. Za to te miasto żyje. Wciąż coś się zmienia, powiększa, znika, coś innego powstaje na jego miejscu i tak w kółko. Chyba wybrałem zły kierunek studiów. Gdybym zdecydował się na coś takiego jak architektura i urbanistyka Katowice byłyby idealnym miejscem do uczenia się na konkretnych przypadkach. Mógłbym wciąż obserwować to, o czym bym się uczył. Może w przyszłym roku powinienem o tym pomyśleć. Nie po to aby pracować w takim zawodzie, ale raczej w celu pogłębiania swojej wiedzy w temacie, który tak bardzo mnie fascynuje. Póki co, powinienem sobie kupić kilka książek związanych z historią Katowic i dokładnym opisem różnych ciekawych miejsc w mieście. Przede mną wiele lat na dokładne poznanie, każdego zaułku w mieście, ale chcę zacząć intensywne zwiedzanie, jak najszybciej. Wiem, że jest wiele miejsc, o których zapomniano i nie znajdę ich w żadnych przewodnikach i właśnie takie lokalizację chcę poznać najbardziej. Dowiedzieć się, czemu zostały zaniedbane, porzucone, zniszczone, a później zwiedzić je, nawet jeśli będą wyłączone z użytku. Od zawsze lubiłem zwiedzać opuszczone miejsca i akurat takie wędrówki, będą dla mnie połączenie moich dwóch pasji. Oczywiście nie rozstaję się wtedy z aparatem fotograficznym, więc może nawet kiedyś pochwalę się Wam moimi zdjęciami.
Ale to dopiero za jakiś czas, pewnie w czasie przyszłej wiosny. Teraz będę zwiedzać to co każdy turysta, żeby znać miasto od każdej strony.