Kiedy rozpoczęłam studia na kierunku prawo Katowice, znalazłam sobie też przyjemne mieszkanie blisko uczelni. Wszędzie łatwo dojechać, nie sposób się zgubić, w okolicy pełno sklepów – wszystko ładnie pięknie. No i ostatnio byłam umówiona na jakąś imprezę ze znajomymi, ale wcześniej chciałam zajść do sklepu właśnie, żeby kupić papierosy. Siedziałam w domu jakoś do 17:00, potem szybko w miarę się ogarnęłam, bo to była zwykła kameralna domówka, nic wielkiego i poszłam do sklepu. Wcześniej, jak szłam, zadzwoniła do mnie koleżanka, która razem ze mną jest na studia Katowice i rozmawiałyśmy cośtam o imprezie, o zakupach, no zwykła rozmowa.
Pomyślałam, że nie będę się rozłączać, bo chcę powiedzieć tylko sklepowej: „Dzień dobry, poproszę marlboro lights”, dać jej pieniądze, podziękować i się pożegnać. Wszystko trwa około minuty, więc po co przerywać rozmowę? No i poza tym już nie raz robiłam tak, że płaciłam za coś, rozmawiając przez telefon, no i nigdy nie zdażyło mi się przedłużać kolejki czy czegokolwiek zatrzymywać. Tak było i tym razem: wszystko sprawnie, wszystko dobrze. Ale pani ekspedientka nie zgodziła się ze mną w kwestii tego, że rozmowa telefoniczna w niczym nie przeszkadza, bo zaczęła na mnie krzyczeć, że brakuje mi taktu i takie rozmówki powinnam zostawić sobie na czas po zakupach. Albo skońcyzć rozmowę zanim wejdę do sklepu. Muszę powiedzieć, że byłam naprawdę zdziwiona. Spojrzałam na nią i zapytałam, czy ma dziś jakiś gorszy dzień, bo wcale nie musi na mnie krzyczeć.
Nie wiem, co się dzieje z ludźmi. Rozumiem, że zima jest długa i tak dalej, że już każdy ma dość. Ale bez przesady: przecież nic takiego się nie stało, nie musiała tak reagować.
czwartek, 23 maja 2013
środa, 15 maja 2013
Miasto po apokalipsie.
Jestem na studia Katowice już kilka ładnych lat, a w mieście mieszkam jeszcze dłużej, bo przeprowadziliśmy się z rodzicami tu, jak miałam zacząć szkołę średnią. Na początku podobał mi się ten industrialny styl, duże miasto, tłok i pośpiech. Pochodzę z bardzo małej miejscowości i naprawdę byłam pod wrażeniem tego, jak wyglada duże miasto i bardzo szybko przystosowałam się do życia w takich warunkach. Widać jestem stworzona do życia w mieście, moi rodzice za tym np. nie przepadają. A ja pomału zaczynam się tu dusić i myśleć o tym, żeby przeprowadzić się do jeszcze większego miasta.
W każdym razie, ostatnio umówiłam się z takim chłopakiem, którego poznałam na jednej z imprez. Studiuje na kierunku logistyka Katowice i jest bardzo fajny, naprawdę bardzo miły. Dlatego postanowiłam, że randka z nim to nie będzie zwykłe pójście do pubu i napicie się kilku piw, bo nie chcę powielać tego samego schematu po raz kolejny. Stwierdziliśmy, że pójdziemy sobie na spacer. Akurat nie wiało, było w miarę sucho, mogliśmy się przespacerować.
Kurczę. Dawno nie byłam tak przybita po spacerze po moim mieście. Naprawdę. Miasto wyglądało jak po apokalipsie, wszędzie był brud i syf. W końcu stopniał śnieg, wszystko było szare, mokre i brudne. Nie mówię już nawet o psich kupach, które były WSZĘDZIE i tylko świadczyły o tym, jak bardzo mieszkańcy osiedli przejmują się rozporządzeniami o sprzątaniu po swoim psie. Ja wiem, że co roku jest tak samo, co roku tak wszystko wygląda, kiedy topnieje śnieg i kończy się zima. Ale chyba pierwszy raz w życiu tak bardzo mnie to przygnębiło, to było straszne. Szybko zmyliśmy się jednak z ulicy do jakiejś kawiarenki. Trzeba coś z tym zrobić, okolica nie może tak wyglądać inaczej niedługo będziemy potrzebowali terapii psychologicznej!
W każdym razie, ostatnio umówiłam się z takim chłopakiem, którego poznałam na jednej z imprez. Studiuje na kierunku logistyka Katowice i jest bardzo fajny, naprawdę bardzo miły. Dlatego postanowiłam, że randka z nim to nie będzie zwykłe pójście do pubu i napicie się kilku piw, bo nie chcę powielać tego samego schematu po raz kolejny. Stwierdziliśmy, że pójdziemy sobie na spacer. Akurat nie wiało, było w miarę sucho, mogliśmy się przespacerować.
Kurczę. Dawno nie byłam tak przybita po spacerze po moim mieście. Naprawdę. Miasto wyglądało jak po apokalipsie, wszędzie był brud i syf. W końcu stopniał śnieg, wszystko było szare, mokre i brudne. Nie mówię już nawet o psich kupach, które były WSZĘDZIE i tylko świadczyły o tym, jak bardzo mieszkańcy osiedli przejmują się rozporządzeniami o sprzątaniu po swoim psie. Ja wiem, że co roku jest tak samo, co roku tak wszystko wygląda, kiedy topnieje śnieg i kończy się zima. Ale chyba pierwszy raz w życiu tak bardzo mnie to przygnębiło, to było straszne. Szybko zmyliśmy się jednak z ulicy do jakiejś kawiarenki. Trzeba coś z tym zrobić, okolica nie może tak wyglądać inaczej niedługo będziemy potrzebowali terapii psychologicznej!
czwartek, 2 maja 2013
Wczesnowiosenne spacery.
Ostatnio zbiegliśmy z zajęć na studia Katowice i poszliśmy na wiosenny spacer. Akurat był naprawdę ciepły dzień, miło, przyjemnie i tak dalej, więc połaziliśmy trochę i pozwiedzaliśmy stare zakamarki, w których zawsze przesiadujemy, kiedy mamy wolną chwilę i pijemy sobie piwko latem. Bardzo przyjemna sprawa, każdemu polecam piwo w plenerze.
Potem rozstałam się z moimi znajomymi z kierunku geodezja i kartografia Katowice i sama pospacerowałam sobie trochę po mieście. Najpierw zaszłam do kawiarni po kawę na wynos, potem poszłam do parku i usiadłam sobie na ławce. Poobserwowałam sobie to, co działo się dookoła. Dzieciaki biegały, ludzie spacerowali, pierwszy raz od dłuższego czasu widziałam, że wszyscy są radośni. Tak naprawdę to przez tą pogodę zimową było coraz gorzej i wszyscy byli naprawdę zdewastowani emocjonalnie.
I muszę powiedzieć szczerze, że godzina na ławce w parku, ciesza i spokój, trochę słońca i cieplejsze powietrze, sprawiły, że naprawdę poczułam się zrelaksowana. Do tej pory potrzebowałam czegoś więcej niż świeżego powietrza i ławki, żeby tak naprawdę odpocząć. A już na pewno potrzebowałabym więcej niż godzinę czasu. Jednak odkąd pracuję naprawdę dużo, teraz muszę nauczyć się korzystać ze wszystkich możliwości, jakie mam, żeby chociaż odrobinę odpocząć. Już nie mogę doczekać się lata, kiedy będzie można wyjść na piknik, naprawdę zrzucić wszystkie ciuchy i odpoczywać. Dzień będzie dłuższy, wszystko będzie przyjemniejsze.
Muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się tego, że Katowice aż tak mnie uspokoją. To chyba pierwszy raz, kiedy to miasto podziałało na mnie kojąco. Mam nadzieję, że będzie tak częściej od teraz, potrafię w końcu naprawdę je docenić.
Potem rozstałam się z moimi znajomymi z kierunku geodezja i kartografia Katowice i sama pospacerowałam sobie trochę po mieście. Najpierw zaszłam do kawiarni po kawę na wynos, potem poszłam do parku i usiadłam sobie na ławce. Poobserwowałam sobie to, co działo się dookoła. Dzieciaki biegały, ludzie spacerowali, pierwszy raz od dłuższego czasu widziałam, że wszyscy są radośni. Tak naprawdę to przez tą pogodę zimową było coraz gorzej i wszyscy byli naprawdę zdewastowani emocjonalnie.
I muszę powiedzieć szczerze, że godzina na ławce w parku, ciesza i spokój, trochę słońca i cieplejsze powietrze, sprawiły, że naprawdę poczułam się zrelaksowana. Do tej pory potrzebowałam czegoś więcej niż świeżego powietrza i ławki, żeby tak naprawdę odpocząć. A już na pewno potrzebowałabym więcej niż godzinę czasu. Jednak odkąd pracuję naprawdę dużo, teraz muszę nauczyć się korzystać ze wszystkich możliwości, jakie mam, żeby chociaż odrobinę odpocząć. Już nie mogę doczekać się lata, kiedy będzie można wyjść na piknik, naprawdę zrzucić wszystkie ciuchy i odpoczywać. Dzień będzie dłuższy, wszystko będzie przyjemniejsze.
Muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się tego, że Katowice aż tak mnie uspokoją. To chyba pierwszy raz, kiedy to miasto podziałało na mnie kojąco. Mam nadzieję, że będzie tak częściej od teraz, potrafię w końcu naprawdę je docenić.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)