No wciąż rozdaję to głupie ulotki studia Katowice i ekonomia Katowice i mam już totalnie, totalnie, totalnie dosyć! Co to za praca w ogóle, stoisz i wyciągasz rękę z błagającym wzrokiem, żeby ktoś wziął tę obrzydliwą ulotkę. Zarabiam śmieszne pieniądze, nie lubię ludzi więc co ja robię stojąc na rogu ulic z wielką torbą makulatury? Nie znoszę tej roboty.
Już jakoś mogę znieść niemiłych ludzi i to że często, przy aktualnej pogodzie, są zapoceni i cuchną. Ale smród spalin i żar lejący się z nieba, codziennie doprowadza mnie do granic wytrzymałości. W dodatku nie mogę po pracy umówić się z Kubą od razu w mieście bo muszę jeszcze wrócić do naszego pokoju, żeby się umyć i przebrać. Dopiero po tym mogę myśleć w ogóle o wyjściu do miasta, tylko że wtedy jestem już tak zmęczony, że kładę się na przysłowiowe pięć minut, a budzę się dopiero po dwudziestej. Tak już się dzieje od kilku dni. Kuba jest zły, że nie spędzam z nim czasu, no ale co ja na to poradzę jeśli nie daję rady fizycznie. Szukam nowej pracy ale na razie nie mogę nic znaleźć. Całe szczęście, że on też zarabia, przynajmniej jak już zwlekę się z łóżka możemy sobie pochodzić i popoznawać Katowickie kluby i puby. Bo teraz nie mam zbytnio siły na zwiedzanie. Jest nam za gorąco.
Dlatego też, ostatnio poszliśmy sobie wspólnie do baru. Śmiesznie było, bo niektórzy faceci, po których było widać, że przesiadują tam przez większość dnia, mówili w dość podpity sposób ichnią gwarą. Dlatego z Kubą nic nie rozumieliśmy, czuliśmy się jakbyśmy pojechali do zupełnie nieznanego nam kraju, w którym nikt nie mówi po angielsku. Kilka razy pomachałem przytakująco na jakieś zadane mi pytanie i już byłem swój. Nawet jeden miły, pan o czerwonej twarzy postawił nam po piwie. Ogólnie spędziliśmy w tym barze długi wieczór, graliśmy w lotki i kilka razy pociągnąłem za jednorękiego bandytę. Ale oczywiście fortuna mi nie sprzyjała. Po opróżnieniu kufli i naszych portfeli postanowiliśmy powrócić do naszego pokoju.
Oczywiście o zmroku, wszystkie kamienice wyglądały jeszcze bardziej klimatycznie niż w ciągu dnia. Wydaje mi się, że poczułem klimat Katowic. Zwłaszcza w momencie kiedy zaczepił nas jakiś koleś i kazał oddać pieniądze i telefony. Na szczęście udało nam się uciec, był zbyt podpity, żeby za nami nadążyć. Oczywiście nie chodzi mi o to, że uważam że Katowice to złodziejskie miasto, tylko, że wreszcie przestałem czuć się jak turysta. Podoba mi się tu. Mam nadzieję, że za miesiąc nie będzie inaczej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz