piątek, 31 sierpnia 2012

Nigdy nie biegaj

Zmieniłem pracę! Teraz rozdaję ulotki z hasłami Prywatne Studia Katowice u nas najlepsza psychologia Katowice .Prawda, ze jest to troszkę lepsze? Nawet zarabiam minimalnie więcej. Same plusy. Mogłaby być bardziej sprzyjająca pogoda, no ale muszę sobie jakoś radzić. Chodzę z olbrzymią butelką wody, którą mrożę w nocy, dzięki czemu w ciągu dnia stopniowo topnieje i jest orzeźwiająco zimna. Ponadto raz na jakiś czas leję sobie do czapki wodę i zakładam ją na głowę. Bejsbolówka szybko schnie, ale bardzo skutecznie schładza moją głowę. Za ostatnio zarobione pieniądze kupiłem sobie okulary przeciwsłoneczne, więc nie mam wciąż przymrużonych oczu. Dzięki tym wszystkim sposobom na upał, nie wracam już aż tak padnięty do domu. Dlatego teraz po pracy wspólnie z Kubą chodzimy pozwiedzać miasto. Oczywiście, najpierw czekamy aż się ściemni, bo chodzenie w pełnym słońcu, bez względu na ilość wypitej lodowatej wody, jest absolutnie nie do zniesienia.

Ponieważ chodzimy w nocy, to wszelkie muzea są pozamykane, ale za to możemy pozwiedzać małe ciemne, zapomniane przez ludzi uliczki. To jest dopiero ciekawe doświadczenie. Czasem, faktycznie, jest strasznie. Bo oczywiście raz na jakiś czas postanawiamy, żeby wejść w jakąś ciemną bramę lub inny ponury zaułek. Póki nie spotykamy żadnych ludzi w takich miejscach, jest dobrze, gorzej jak zza jakiegoś rogu wychyli się bełkoczący pijaczyna lub gorzej, grupka popijających piwko dresów albo innych młodych, groźnie wyglądających osiłków. W takich sytuacjach człowiek chce zacząć uciekać, ogólnie jak najszybciej ewakuować się z nieprzyjaznego otoczenia, ale z drugiej strony, trzeba zachować spokój i najlepiej, nie tracąc przyjemniaczków z pola widzenia, wycofać się powili i w absolutnej ciszy. Jak zacznie się biec, to możliwość oberwania wzrasta wielokrotnie. Przypomina mi się zawsze sytuacja jak to kiedyś usłyszałem rozmowę dwóch kinoli:

-Ale dlaczego go spraliście, przecież on był swój?
-No, ale skąd miałem k**** wiedzieć?! Zaczął uciekać biegiem to znaczyło, że mu się k**** należy.
-No tak racja, nikt niewinny nie biega.

Od czasu tej konwersacji wiem, że bieg jest absolutną ostatecznością. Wracając do tematu, małe ciemne uliczki są bardzo fascynujące. Często właśnie takie zapomniane miejsca pozwalają poznać prawdziwy klimat i historię danego miasta, ale o tym już kiedyś chyba Wam pisałem.

Tak czy siak, w Katowicach wciąż mi się bardzo podoba i bardzo chciałbym poznać te miasto jak najlepiej. Ponadto z Kubą mieszka mi się coraz lepiej, więc myślę, że we wrześniu poszukamy wspólnej kawalerki. Będzie taniej, a wspólna sypialnia nie jest dla nas żadnym problemem.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Wielki powrót legendy

No dobra, może znalezienie pracy nie jest tak proste jak myślałem. Ale staramy się. Mój kumpel, w ogóle może wypadałoby napisać jak ma na imię – Kuba, już nawet miał jedną fuchę. Rozdawał ulotki. Niestety uznał, że jest stworzony do wyższych celów. Nie mógł znieść faktu, że po całym dniu pracy za pięć złotych na godzinę, jedyne co widzi to „Studiuj! Studia Katowice Pedagogika Katowice pierwszy semestr za darmo!”. Ja bym nie narzekał. Niestety mnie nie chcieli. Okazało się, że na jego miejsce było już 5 chętnych osób. Chyba jednak rynek pracy w Katowicach nie ma wielu propozycji dla ludzi takich jak ja. Kiedy ostatnio rozmawiałem z ojcem, doradził żeby może poszukał jakiejś roboty na czarno na budowie, jednak wydaje mi się, że taki chuderlak jak ja raczej nie sprawdzi się w noszeniu cegieł i worków z piaskiem. Teraz przez to zaczynam się zastanawiać czy socjologia to dobry pomysł na życie. Patrząc na ofert pracy, nie widziałem ani jednej oferty skierowanej do socjologów. Trzeba jeszcze przemyśleć mój wybór póki nie jest za późno.

Koniec smętów! Dzięki olbrzymiej ilości wolnego czasu, wraz z Kubą mogliśmy pozwiedzać miasto. Tak jak już pisałem wcześniej, jestem zafascynowany Katowicami! Po zwiedzaniu nie zmieniłem zdania na ten temat. Co za piękne miasto. W czasie naszych podróży trafiliśmy na święto ulicy Mariackiej i grał… Kaliber 44! W ogóle nie wiedziałem, że oni jeszcze ze sobą współpracują. Widocznie w Katowicach wszystko jest możliwe, nawet zmartwychwstanie polskiej legendy hip-hopowej. To było czyste szaleństwo! Chłopaki z Kalibra występowali na balkonach, uważam że był to niezwykły pomysł, pierwszy raz spotkałem się z takim rozwiązaniem, a ponadto towarzyszyła im orkiestra dęta. Mega! Zapamiętam to do końca życia.

Wracając do zwiedzania. Postanowiliśmy trochę pozwiedzać miasto pod kątem uniwersytetu. Muszę przyznać, że bardzo duże wrażenie zrobił na mnie gmach wydziału prawa i administracji Uniwersytetu Śląskiego. Jest to uczelnia na miarę państwa należącego do Unii Europejskiej. Kubie bardziej podobał się obiekt należący do Akademii Muzycznej. On nie przepada za nowoczesnym budownictwem. Dlatego też postanowiliśmy, że następnym razem skupimy się na podziwianiu katowickich kamienic i budynków pamiętających wczesne lata istnienia miasta. To na pewno również będzie ciekawa wycieczka.

Ale następny raz będzie dopiero wtedy gdy znajdziemy sobie mieszkanie, bo rodzice zaczynają mnie straszyć, że odetną mi fundusze. No i jeszcze ta nieszczęsna praca… dobrze, wracam na portale z ofertami zatrudnienia, może coś się trafi.

piątek, 17 sierpnia 2012

Cel osiągnięty

No i udało się! Rodzice sfinansowali mi wyjazd do Katowic. Póki co śpię w kumplem w wynajmowanym mieszkaniu nastawionym na turystów. Udało mi się go namówić, na to żeby pojechał ze mną do Katowic i został tu na studia. W sumie to nawet nie musiałem go przekonywać jakoś bardzo. Już wcześniej myślał o tym mieście ale zastanawiał się jeszcze nad Wrocławiem i Krakowem. Od ponad roku nie potrafił dokonać wyboru, dlatego zaproponowałem, że jeśli on tego nie może zrobić to niech zrobi to los. I tak oto wzięliśmy jego złoty cylinder (pozostałość po poprzednim halloween) i wrzuciliśmy kartki: Studia Wrocław , Studia Kraków i Studia Katowice w tym momencie muszę się przyznać, ze trochę oszukiwałem. Wrzuciłem jeszcze jedną karteczkę Fizyka Katowice to był kierunek nad którym się zastanawiał na uniwersytecie śląskim. Kumpel wyciągnął kartkę z Katowicami, dlatego też możemy uznać że los zdecydował o jego przyszłości. Teraz jeszcze musieliśmy przekonać jego rodziców, ale to okazało się nie być aż tak dużym wyczynem, jak w przypadku moich opiekunów.

Oto ruszaliśmy w podróż do obcego miasta. Dwóch dziewiętnastolatków, z kasą od rodziców i głowami pełnymi pomysłów na spędzenie tego czasu. Mieliśmy szczęście bo mój nadopiekuńczy ojciec postanowił, że koniecznie znajdzie nam lokum w Katowicach. No i znalazł… apartament z dwiema sypialniami, olbrzymim tarasem i wypasioną łazienką. Brakowało nam tam jeszcze tylko gosposi, która by po nas sprzątała i robiła nam obiady.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, udaliśmy się do naszej rezydencji, żeby się rozpakować. Po tym wyruszyliśmy w miasto. Pierwszy raz byliśmy poza rodzinnym miastem bez rodziców i bez innych opiekunów. Dlatego naszym pierwszym celem był jakiś bar. Po drodze kupiliśmy paczkę fajek, które to paliliśmy dumnie siedząc na ławce w parku. Kiedy trafiliśmy do jakiegoś pobliskiego pubu zamówiliśmy piwo. Było bardzo fajnie, czuliśmy się prawie jak studenci. Szkoda tylko, że po kilku piwach trochę się zgubiliśmy w mieście. Z jednej strony obydwaj byliśmy źli, że musimy krążyć po kolejnych nieznanych uliczkach, ale dzięki temu zobaczyliśmy wiele bardzo ładnych kamienic. Myślę, że gdyby nie nasz brak orientacji w terenie, to nigdy byśmy nie trafili w tak nastrojowe uliczki. Oczywiście gdzieniegdzie wpadaliśmy na pojedynczych „przyjemniaczków” ale ostatecznie oprócz głupich tekstów, nic nam z ich strony nie groziło.

Po jakiejś godzinie błądzenia ostatecznie trafiliśmy do naszego wynajmowanego mieszkania. Ze zmęczonymi nogami i lekko pustawymi portfelami położyliśmy się spać. Po pierwszym wieczorze chyba już czas znaleźć pracę, bo inaczej do końca tygodnia zostaniemy bez grosza.

środa, 8 sierpnia 2012

Katowice, nadchodzę!

Postanowiłem! Mój aktualny życiowy kierunek to Studia Katowice a raczej Socjologia Katowice !

Zawsze chciałem zamieszkać w innym mieście. A czas studiów jest idealnym momentem na usamodzielnienie się. Rodzice nie są zachwyceni. Mówią, że mam jeszcze czas na to żebym był dorosłym, a teraz powinienem skupić się jedynie na nauce, bo to inwestycja na przyszłość i takie tam. Mi akurat wydaje się, że sam sobie spokojnie poradzę. Gorzej by było gdybym miał jechać do Warszawy, wątpię, że dałbym rade się tam utrzymać, ale Katowice brzmią całkiem dobrze. Mam już upatrzone kilka mieszkań szukam teraz jakiś znajomych, którzy może też się tam wybierają. Ale nawet jeśli okaże się, że będę sam to nie przeszkadza mi to. Wynajmę pokój z jakimiś studentami i będę mógł zacząć wszystko od nowa. Jestem już w trakcie wyrabiania książeczki Sanepidu. Powinienem znaleźć sobie jakąś pracę na czas wakacji żeby zarobić na pierwsze tygodnie mieszkania. Ale najpierw pojadę do Katowic na kilka dni żeby porozglądać się po mieście. Byłoby idealnie gdybym znalazł sobie tam jakaś pracę. Mógłbym już w czasie wakacji poznać nowych ludzi i może znaleźć przyszłych współlokatorów. A co najważniejsze to bardzo chciałbym pozwiedzać te miasto.

Bardzo chciałbym zobaczyć na żywo wszystkie te kamienice, których zdjęcia widziałem wielokrotnie. Jestem też bardzo ciekawy, jak Spodek będzie wyglądał z bliska. Może akurat w trakcie mojego pobytu będę miał okazję zwiedzić go od środka, na przykład w trakcie jakiegoś koncertu. Ostatni raz w Katowicach byłem w zeszłym roku na koncercie Crystal Fighters. Bardzo mi się wtedy tam spodobało. Niestety przyjechałem jedynie na koncert, więc nie miałem w ogóle czasu na zwiedzanie. Mogłem tylko podziwiać budynki znajdujące się między dworcem a miejscem gdzie odbywał się koncert, była to chyba ulica Mariacka. Po koncercie bardzo starałem się namówić moich znajomych na to abyśmy przenocowali w Katowicach, ale niestety żaden z nich nie poparł mojej propozycji. Po koncercie szybko wróciliśmy na dworzec.

Mam nadzieję, że przynajmniej teraz uda mi się namówić któregoś z moich kolegów, na wspólną wyprawę do Katowic. Bo mimo tego, że jestem podekscytowany nowym miastem, wolałbym mieć tam kogoś w ramach wsparcia. Jeśli uda mi się znaleźć jakąś pracę, to będzie już ze wszystkim łatwiej. Trochę jednak martwię się, bo na portalach z ogłoszeniami, znalazłem bardzo mało ofert pracy. Może na miejscu poszukiwania będą łatwiejsze. Póki co muszę iść przekonać rodziców żeby zainwestowali trochę w mój wyjazd.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Nocne przygody dwóch katowiczan

No wciąż rozdaję to głupie ulotki studia Katowice i ekonomia Katowice i mam już totalnie, totalnie, totalnie dosyć! Co to za praca w ogóle, stoisz i wyciągasz rękę z błagającym wzrokiem, żeby ktoś wziął tę obrzydliwą ulotkę. Zarabiam śmieszne pieniądze, nie lubię ludzi więc co ja robię stojąc na rogu ulic z wielką torbą makulatury? Nie znoszę tej roboty.

Już jakoś mogę znieść niemiłych ludzi i to że często, przy aktualnej pogodzie, są zapoceni i cuchną. Ale smród spalin i żar lejący się z nieba, codziennie doprowadza mnie do granic wytrzymałości. W dodatku nie mogę po pracy umówić się z Kubą od razu w mieście bo muszę jeszcze wrócić do naszego pokoju, żeby się umyć i przebrać. Dopiero po tym mogę myśleć w ogóle o wyjściu do miasta, tylko że wtedy jestem już tak zmęczony, że kładę się na przysłowiowe pięć minut, a budzę się dopiero po dwudziestej. Tak już się dzieje od kilku dni. Kuba jest zły, że nie spędzam z nim czasu, no ale co ja na to poradzę jeśli nie daję rady fizycznie. Szukam nowej pracy ale na razie nie mogę nic znaleźć. Całe szczęście, że on też zarabia, przynajmniej jak już zwlekę się z łóżka możemy sobie pochodzić i popoznawać Katowickie kluby i puby. Bo teraz nie mam zbytnio siły na zwiedzanie. Jest nam za gorąco.

Dlatego też, ostatnio poszliśmy sobie wspólnie do baru. Śmiesznie było, bo niektórzy faceci, po których było widać, że przesiadują tam przez większość dnia, mówili w dość podpity sposób ichnią gwarą. Dlatego z Kubą nic nie rozumieliśmy, czuliśmy się jakbyśmy pojechali do zupełnie nieznanego nam kraju, w którym nikt nie mówi po angielsku. Kilka razy pomachałem przytakująco na jakieś zadane mi pytanie i już byłem swój. Nawet jeden miły, pan o czerwonej twarzy postawił nam po piwie. Ogólnie spędziliśmy w tym barze długi wieczór, graliśmy w lotki i kilka razy pociągnąłem za jednorękiego bandytę. Ale oczywiście fortuna mi nie sprzyjała. Po opróżnieniu kufli i naszych portfeli postanowiliśmy powrócić do naszego pokoju.

Oczywiście o zmroku, wszystkie kamienice wyglądały jeszcze bardziej klimatycznie niż w ciągu dnia. Wydaje mi się, że poczułem klimat Katowic. Zwłaszcza w momencie kiedy zaczepił nas jakiś koleś i kazał oddać pieniądze i telefony. Na szczęście udało nam się uciec, był zbyt podpity, żeby za nami nadążyć. Oczywiście nie chodzi mi o to, że uważam że Katowice to złodziejskie miasto, tylko, że wreszcie przestałem czuć się jak turysta. Podoba mi się tu. Mam nadzieję, że za miesiąc nie będzie inaczej.