No i udało się! Rodzice sfinansowali mi wyjazd do Katowic. Póki co śpię w kumplem w wynajmowanym mieszkaniu nastawionym na turystów. Udało mi się go namówić, na to żeby pojechał ze mną do Katowic i został tu na studia. W sumie to nawet nie musiałem go przekonywać jakoś bardzo. Już wcześniej myślał o tym mieście ale zastanawiał się jeszcze nad Wrocławiem i Krakowem. Od ponad roku nie potrafił dokonać wyboru, dlatego zaproponowałem, że jeśli on tego nie może zrobić to niech zrobi to los. I tak oto wzięliśmy jego złoty cylinder (pozostałość po poprzednim halloween) i wrzuciliśmy kartki: Studia Wrocław, Studia Kraków i Studia Katowice w tym momencie muszę się przyznać, ze trochę oszukiwałem. Wrzuciłem jeszcze jedną karteczkę Fizyka Katowice to był kierunek nad którym się zastanawiał na uniwersytecie śląskim. Kumpel wyciągnął kartkę z Katowicami, dlatego też możemy uznać że los zdecydował o jego przyszłości. Teraz jeszcze musieliśmy przekonać jego rodziców, ale to okazało się nie być aż tak dużym wyczynem, jak w przypadku moich opiekunów.
Oto ruszaliśmy w podróż do obcego miasta. Dwóch dziewiętnastolatków, z kasą od rodziców i głowami pełnymi pomysłów na spędzenie tego czasu.
Mieliśmy szczęście bo mój nadopiekuńczy ojciec postanowił, że koniecznie znajdzie nam lokum w Katowicach. No i znalazł… apartament z dwiema sypialniami, olbrzymim tarasem i wypasioną łazienką. Brakowało nam tam jeszcze tylko gosposi, która by po nas sprzątała i robiła nam obiady.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, udaliśmy się do naszej rezydencji, żeby się rozpakować. Po tym wyruszyliśmy w miasto. Pierwszy raz byliśmy poza rodzinnym miastem bez rodziców i bez innych opiekunów. Dlatego naszym pierwszym celem był jakiś bar. Po drodze kupiliśmy paczkę fajek, które to paliliśmy dumnie siedząc na ławce w parku.
Kiedy trafiliśmy do jakiegoś pobliskiego pubu zamówiliśmy piwo. Było bardzo fajnie, czuliśmy się prawie jak studenci. Szkoda tylko, że po kilku piwach trochę się zgubiliśmy w mieście. Z jednej strony obydwaj byliśmy źli, że musimy krążyć po kolejnych nieznanych uliczkach, ale dzięki temu zobaczyliśmy wiele bardzo ładnych kamienic. Myślę, że gdyby nie nasz brak orientacji w terenie, to nigdy byśmy nie trafili w tak nastrojowe uliczki. Oczywiście gdzieniegdzie wpadaliśmy na pojedynczych „przyjemniaczków” ale ostatecznie oprócz głupich tekstów, nic nam z ich strony nie groziło.
Po jakiejś godzinie błądzenia ostatecznie trafiliśmy do naszego wynajmowanego mieszkania. Ze zmęczonymi nogami i lekko pustawymi portfelami położyliśmy się spać. Po pierwszym wieczorze chyba już czas znaleźć pracę, bo inaczej do końca tygodnia zostaniemy bez grosza.
Interesują Was casio zegarki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz