Może i powinienem przyznać że miganie przed oczami przez cały dzień jaskrawych karteczek z napisami studia Katowice i pedagogika Katowice nie jest najwspanialszym zajęciem. Ale mam pieniądze i to jest najważniejsze. Moja matura poszła byle jak, ale jak i tak jestem zadowolony. Nie nastawiałem się na jakieś super wysokie wyniki. Najważniejsze, że nie mam wyników poniżej średniej krajowej. Dzięki temu raczej dostanę się na studia, które mnie interesują. Ale wyniki rekrutacji za jeszcze kilka dni, więc nie mam zamiaru się tym przejmować. Teraz ważniejsze jest życie codzienne.
Razem z Kubą wynajęliśmy sobie pokój i jest całkiem spoko. Mamy wersalkę i kanapę, więc mamy na czym spać. Kuba wreszcie ruszył do pracy i został baristą w małej kawiarni. Niby nic takiego mega fajnego, ale jego lokal jest usytuowany blisko wielu kancelarii adwokackich i innych notarialnych. A elita prawnicza lubi dobrą kawę i ma na to dużo pieniędzy, w dodatku większość z nich zostawia napiwki, wiec chyba to co mówią prawnikach i rekinach to nie jest do końca prawda. Za ich napiwki możemy sobie spokojnie opłacać wieczorne wyjścia do miasta. Dużo nam jeszcze pozostało do zwiedzenia, dlatego staramy się wychodzić jak najczęściej.
W ostatnich dniach postanowiliśmy pozwiedzać różne części Szlaku Zabytków Techniki. Na początek wybraliśmy sobie robotnicze osiedle Nikiszowiec. Miejsce jest dość magiczne. Trzykondygnacyjne budynki z czerwonej cegły wprowadzają nas w bardzo nietypowy, jak dla mnie, klimat. Wyruszyliśmy z Placu Wyzwolenia, bo przewodniki doradzały że jest to najlepsze miejsce do rozpoczęcia zwiedzania. Stamtąd zaczęliśmy spacerować miedzy trzykondygnacyjnymi budynkami. Każde mieszkanie ma taką, samą wielkość i rozkład. Trochę przywodzi to na myśl łódzki Księży Młyn. Byłęm tam kiedyś z wycieczką klasową jak zwiedzaliśmy Łódź.
Wracając. Nikiszowiec, ma ładną architekturę, niezwykłe jest to, że została ona nienaruszona przez tyle lat. Trafiliśmy również do Galerii Szyb Wilson. Muszę przyznać, że ten budynek zrobił na mnie duże wrażenie. Jego rozmiar i konstrukcja, bardzo oddają to jak kiedyś musiała wyglądać ta osada robotnicza.
Wycieczka była dość ciekawa. Mam nadzieję, ze następnym razem trafimy w równie, albo nawet bardziej ciekawe miejsca, które przybliżą nam historię miasta Katowice. Aczkolwiek, teraz wolałbym trafić w bardziej nieprzyjazne turystom miejsce, tak żeby poczuć przygodę i prawdziwe miasto, na własnej skórze. Tylko oczywiście w miarę rozsądku, bo przecież nie chcę żadnego z nas narażać na szwank.
środa, 25 lipca 2012
poniedziałek, 16 lipca 2012
Wielki powrót legendy
No dobra, może znalezienie pracy nie jest tak proste jak myślałem. Ale staramy się. Mój kumpel, w ogóle może wypadałoby napisać jak ma na imię – Kuba, już nawet miał jedną fuchę. Rozdawał ulotki. Niestety uznał, że jest stworzony do wyższych celów. Nie mógł znieść faktu, że po całym dniu pracy za pięć złotych na godzinę, jedyne co widzi to „Studiuj! Pedagogika Katowice pierwszy semestr za darmo!”. Ja bym nie narzekał. Niestety mnie nie chcieli. Okazało się, że na jego miejsce było już 5 chętnych osób. Chyba jednak rynek pracy w Katowicach nie ma wielu propozycji dla ludzi takich jak ja. Kiedy ostatnio rozmawiałem z ojcem, doradził żeby może poszukał jakiejś roboty na czarno na budowie, jednak wydaje mi się, że taki chuderlak jak ja raczej nie sprawdzi się w noszeniu cegieł i worków z piaskiem. Teraz przez to zaczynam się zastanawiać czy socjologia to dobry pomysł na życie. Patrząc na ofert pracy, nie widziałem ani jednej oferty skierowanej do socjologów. Trzeba jeszcze przemyśleć mój wybór póki nie jest za późno.
Koniec smętów! Dzięki olbrzymiej ilości wolnego czasu, wraz z Kubą mogliśmy pozwiedzać miasto. Tak jak już pisałem wcześniej, jestem zafascynowany Katowicami! Po zwiedzaniu nie zmieniłem zdania na ten temat. Co za piękne miasto. W czasie naszych podróży trafiliśmy na święto ulicy Mariackiej i grał… Kaliber 44! W ogóle nie wiedziałem, że oni jeszcze ze sobą współpracują. Widocznie w Katowicach wszystko jest możliwe, nawet zmartwychwstanie polskiej legendy hip-hopowej. To było czyste szaleństwo! Chłopaki z Kalibra występowali na balkonach, uważam że był to niezwykły pomysł, pierwszy raz spotkałem się z takim rozwiązaniem, a ponadto towarzyszyła im orkiestra dęta. Mega! Zapamiętam to do końca życia.
Wracając do zwiedzania. Postanowiliśmy trochę pozwiedzać miasto pod kątem uniwersytetu. Muszę przyznać, że bardzo duże wrażenie zrobił na mnie gmach wydziału prawa i administracji Uniwersytetu Śląskiego. Jest to uczelnia na miarę państwa należącego do Unii Europejskiej. Kubie bardziej podobał się obiekt należący do Akademii Muzycznej. On nie przepada za nowoczesnym budownictwem. Dlatego też postanowiliśmy, że następnym razem skupimy się na podziwianiu katowickich kamienic i budynków pamiętających wczesne lata istnienia miasta. To na pewno również będzie ciekawa wycieczka.
Ale następny raz będzie dopiero wtedy gdy znajdziemy sobie mieszkanie, bo rodzice zaczynają mnie straszyć, że odetną mi fundusze. No i jeszcze ta nieszczęsna praca… dobrze, wracam na portale z ofertami zatrudnienia, może coś się trafi.
Nowa muzyka w sieci.
Koniec smętów! Dzięki olbrzymiej ilości wolnego czasu, wraz z Kubą mogliśmy pozwiedzać miasto. Tak jak już pisałem wcześniej, jestem zafascynowany Katowicami! Po zwiedzaniu nie zmieniłem zdania na ten temat. Co za piękne miasto. W czasie naszych podróży trafiliśmy na święto ulicy Mariackiej i grał… Kaliber 44! W ogóle nie wiedziałem, że oni jeszcze ze sobą współpracują. Widocznie w Katowicach wszystko jest możliwe, nawet zmartwychwstanie polskiej legendy hip-hopowej. To było czyste szaleństwo! Chłopaki z Kalibra występowali na balkonach, uważam że był to niezwykły pomysł, pierwszy raz spotkałem się z takim rozwiązaniem, a ponadto towarzyszyła im orkiestra dęta. Mega! Zapamiętam to do końca życia.
Wracając do zwiedzania. Postanowiliśmy trochę pozwiedzać miasto pod kątem uniwersytetu. Muszę przyznać, że bardzo duże wrażenie zrobił na mnie gmach wydziału prawa i administracji Uniwersytetu Śląskiego. Jest to uczelnia na miarę państwa należącego do Unii Europejskiej. Kubie bardziej podobał się obiekt należący do Akademii Muzycznej. On nie przepada za nowoczesnym budownictwem. Dlatego też postanowiliśmy, że następnym razem skupimy się na podziwianiu katowickich kamienic i budynków pamiętających wczesne lata istnienia miasta. To na pewno również będzie ciekawa wycieczka.
Ale następny raz będzie dopiero wtedy gdy znajdziemy sobie mieszkanie, bo rodzice zaczynają mnie straszyć, że odetną mi fundusze. No i jeszcze ta nieszczęsna praca… dobrze, wracam na portale z ofertami zatrudnienia, może coś się trafi.
Nowa muzyka w sieci.
czwartek, 12 lipca 2012
Człowiek pracujący na dom
No i super! Dostałem pracę. Oficjalnie zaczynam z początkiem miesiąca, ale . Będę rozdawać ulotki. Może dla, niektórych, tak Jakubie, o Tobie mówię, ta praca jest za niskich lotów. Ja jestem zadowolony a wręcz szczęśliwy, że ją dostałem.
Stoję sobie przy jednej z ładniejszych ulic i rozdaję ulotki przechodniom. Oczywiście, raz na jakiś czas trafi się jakiś agresor, no ale to jest ryzyko zawodowe. Jedyne co bym zmienił to dość lamerska czapeczka, którą muszę nosić. Jest w jaskrawym kolorze, z reklamowymi czarnymi napisami. Z przodu wielkie studia Katowice, a na tyle Pedagogika Katowice . Już kilkukrotnie zdarzyło mi się, że jakiś małolat wyśmiewał się z mojego stroju służbowego. Ale ja się tym nie przejmuję, bo ja mam kasę a oni nie! Póki co jest zachwycająco i mam zamiar, żeby tak pozostało. Rodzicom powiedziałem, że pracuję przy marketingu w dziale rekrutacji na prywatnej uczelni. W sumie nie jest to kłamstwo, no bo przecież tym właściwie się zajmuję. Jedyne co to mam więcej ruchu, więc jest zdrowiej niż gdybym siedział za biurkiem. Mam nadzieję, że nie będą chcieli przyjechać w odwiedziny, bo wtedy będę miał problem.
Dobrze, że teraz jest taka umiarkowana pogoda. Ponoć w następne dni ma się ocieplić i chyba po raz pierwszy w życiu nie cieszę się z ocieplenia. Miejsce, w którym stoję jest z dala od wszelkich cieni, zatem jeśli temperatura będzie przekraczać dwadzieścia pięć stopni w cieniu, to na słońcu będzie z milion i usmażę się żywcem. Aktualnie mam plan znaleźć pracę Kubie. Bardzo mi miło, że kiedy wracam do domu to czeka na mnie ciepła zupka (chińska) i Jakubowi nawet zdarzyło się zrobić pranie, ale wolałbym pieniądza, za które będzie nas stać na normalne mieszkanie. Ostatnio odkryłem bardzo tanie pokoje do wynajęcia. Chyba polega to na tym, że studenci, którzy wynajmują pokoje, wyjeżdżając do domów na wakacje, chcą żeby ktoś inny opłacił im czynsz i je podnajmują. Dobra opcja, czasem nawet trafiają się pokoje za trzysta złotych. To może być opcja dla nas. Przynajmniej do października. Później wolałbym mieć mieszkanie tylko dla nas dwóch bo jednak nie wiadomo na kogo się trafi. W dodatku nie lubię innych ludzi, bo zazwyczaj są brudasami i przesiadują w kiblu. A jak nawet pomyślę, że ktoś obcy mógłby dotknąć mojego jedzenia w lodówce, to od razu robi mi się niedobrze.
A le najpierw muszę tego mojego kolegę lenia wyciągnąć za uszy do pracy. Może jakaś kelnerka lub coś innego w gastronomii. Może ktoś z Was szuka kogoś do zatrudnienia? Interesujące portale muzyczne.
Stoję sobie przy jednej z ładniejszych ulic i rozdaję ulotki przechodniom. Oczywiście, raz na jakiś czas trafi się jakiś agresor, no ale to jest ryzyko zawodowe. Jedyne co bym zmienił to dość lamerska czapeczka, którą muszę nosić. Jest w jaskrawym kolorze, z reklamowymi czarnymi napisami. Z przodu wielkie studia Katowice, a na tyle Pedagogika Katowice . Już kilkukrotnie zdarzyło mi się, że jakiś małolat wyśmiewał się z mojego stroju służbowego. Ale ja się tym nie przejmuję, bo ja mam kasę a oni nie! Póki co jest zachwycająco i mam zamiar, żeby tak pozostało. Rodzicom powiedziałem, że pracuję przy marketingu w dziale rekrutacji na prywatnej uczelni. W sumie nie jest to kłamstwo, no bo przecież tym właściwie się zajmuję. Jedyne co to mam więcej ruchu, więc jest zdrowiej niż gdybym siedział za biurkiem. Mam nadzieję, że nie będą chcieli przyjechać w odwiedziny, bo wtedy będę miał problem.
Dobrze, że teraz jest taka umiarkowana pogoda. Ponoć w następne dni ma się ocieplić i chyba po raz pierwszy w życiu nie cieszę się z ocieplenia. Miejsce, w którym stoję jest z dala od wszelkich cieni, zatem jeśli temperatura będzie przekraczać dwadzieścia pięć stopni w cieniu, to na słońcu będzie z milion i usmażę się żywcem. Aktualnie mam plan znaleźć pracę Kubie. Bardzo mi miło, że kiedy wracam do domu to czeka na mnie ciepła zupka (chińska) i Jakubowi nawet zdarzyło się zrobić pranie, ale wolałbym pieniądza, za które będzie nas stać na normalne mieszkanie. Ostatnio odkryłem bardzo tanie pokoje do wynajęcia. Chyba polega to na tym, że studenci, którzy wynajmują pokoje, wyjeżdżając do domów na wakacje, chcą żeby ktoś inny opłacił im czynsz i je podnajmują. Dobra opcja, czasem nawet trafiają się pokoje za trzysta złotych. To może być opcja dla nas. Przynajmniej do października. Później wolałbym mieć mieszkanie tylko dla nas dwóch bo jednak nie wiadomo na kogo się trafi. W dodatku nie lubię innych ludzi, bo zazwyczaj są brudasami i przesiadują w kiblu. A jak nawet pomyślę, że ktoś obcy mógłby dotknąć mojego jedzenia w lodówce, to od razu robi mi się niedobrze.
A le najpierw muszę tego mojego kolegę lenia wyciągnąć za uszy do pracy. Może jakaś kelnerka lub coś innego w gastronomii. Może ktoś z Was szuka kogoś do zatrudnienia? Interesujące portale muzyczne.
wtorek, 3 lipca 2012
Cel osiągnięty
No i udało się! Rodzice sfinansowali mi wyjazd do Katowic. Póki co śpię w kumplem w wynajmowanym mieszkaniu nastawionym na turystów. Udało mi się go namówić, na to żeby pojechał ze mną do Katowic i został tu na studia. W sumie to nawet nie musiałem go przekonywać jakoś bardzo. Już wcześniej myślał o tym mieście ale zastanawiał się jeszcze nad Wrocławiem i Krakowem. Od ponad roku nie potrafił dokonać wyboru, dlatego zaproponowałem, że jeśli on tego nie może zrobić to niech zrobi to los. I tak oto wzięliśmy jego złoty cylinder (pozostałość po poprzednim halloween) i wrzuciliśmy kartki: Studia Wrocław, Studia Kraków i Studia Katowice w tym momencie muszę się przyznać, ze trochę oszukiwałem. Wrzuciłem jeszcze jedną karteczkę Fizyka Katowice to był kierunek nad którym się zastanawiał na uniwersytecie śląskim. Kumpel wyciągnął kartkę z Katowicami, dlatego też możemy uznać że los zdecydował o jego przyszłości. Teraz jeszcze musieliśmy przekonać jego rodziców, ale to okazało się nie być aż tak dużym wyczynem, jak w przypadku moich opiekunów.
Oto ruszaliśmy w podróż do obcego miasta. Dwóch dziewiętnastolatków, z kasą od rodziców i głowami pełnymi pomysłów na spędzenie tego czasu. Mieliśmy szczęście bo mój nadopiekuńczy ojciec postanowił, że koniecznie znajdzie nam lokum w Katowicach. No i znalazł… apartament z dwiema sypialniami, olbrzymim tarasem i wypasioną łazienką. Brakowało nam tam jeszcze tylko gosposi, która by po nas sprzątała i robiła nam obiady.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, udaliśmy się do naszej rezydencji, żeby się rozpakować. Po tym wyruszyliśmy w miasto. Pierwszy raz byliśmy poza rodzinnym miastem bez rodziców i bez innych opiekunów. Dlatego naszym pierwszym celem był jakiś bar. Po drodze kupiliśmy paczkę fajek, które to paliliśmy dumnie siedząc na ławce w parku. Kiedy trafiliśmy do jakiegoś pobliskiego pubu zamówiliśmy piwo. Było bardzo fajnie, czuliśmy się prawie jak studenci. Szkoda tylko, że po kilku piwach trochę się zgubiliśmy w mieście. Z jednej strony obydwaj byliśmy źli, że musimy krążyć po kolejnych nieznanych uliczkach, ale dzięki temu zobaczyliśmy wiele bardzo ładnych kamienic. Myślę, że gdyby nie nasz brak orientacji w terenie, to nigdy byśmy nie trafili w tak nastrojowe uliczki. Oczywiście gdzieniegdzie wpadaliśmy na pojedynczych „przyjemniaczków” ale ostatecznie oprócz głupich tekstów, nic nam z ich strony nie groziło.
Po jakiejś godzinie błądzenia ostatecznie trafiliśmy do naszego wynajmowanego mieszkania. Ze zmęczonymi nogami i lekko pustawymi portfelami położyliśmy się spać. Po pierwszym wieczorze chyba już czas znaleźć pracę, bo inaczej do końca tygodnia zostaniemy bez grosza.
Interesują Was casio zegarki?
Oto ruszaliśmy w podróż do obcego miasta. Dwóch dziewiętnastolatków, z kasą od rodziców i głowami pełnymi pomysłów na spędzenie tego czasu. Mieliśmy szczęście bo mój nadopiekuńczy ojciec postanowił, że koniecznie znajdzie nam lokum w Katowicach. No i znalazł… apartament z dwiema sypialniami, olbrzymim tarasem i wypasioną łazienką. Brakowało nam tam jeszcze tylko gosposi, która by po nas sprzątała i robiła nam obiady.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, udaliśmy się do naszej rezydencji, żeby się rozpakować. Po tym wyruszyliśmy w miasto. Pierwszy raz byliśmy poza rodzinnym miastem bez rodziców i bez innych opiekunów. Dlatego naszym pierwszym celem był jakiś bar. Po drodze kupiliśmy paczkę fajek, które to paliliśmy dumnie siedząc na ławce w parku. Kiedy trafiliśmy do jakiegoś pobliskiego pubu zamówiliśmy piwo. Było bardzo fajnie, czuliśmy się prawie jak studenci. Szkoda tylko, że po kilku piwach trochę się zgubiliśmy w mieście. Z jednej strony obydwaj byliśmy źli, że musimy krążyć po kolejnych nieznanych uliczkach, ale dzięki temu zobaczyliśmy wiele bardzo ładnych kamienic. Myślę, że gdyby nie nasz brak orientacji w terenie, to nigdy byśmy nie trafili w tak nastrojowe uliczki. Oczywiście gdzieniegdzie wpadaliśmy na pojedynczych „przyjemniaczków” ale ostatecznie oprócz głupich tekstów, nic nam z ich strony nie groziło.
Po jakiejś godzinie błądzenia ostatecznie trafiliśmy do naszego wynajmowanego mieszkania. Ze zmęczonymi nogami i lekko pustawymi portfelami położyliśmy się spać. Po pierwszym wieczorze chyba już czas znaleźć pracę, bo inaczej do końca tygodnia zostaniemy bez grosza.
Interesują Was casio zegarki?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)