piątek, 27 kwietnia 2012

Filip Springer

Już kiedyś pisałam, że wybór studia Katowice to nie bułka z masłem. Trudno przyzwyczaić się do klimatu tego miasta, a przede wszystkim do specyficznej architektury stolicy Śląska. Na jej temat powstają nie tylko legendy, ale też prace naukowe i popularno-naukowe. Filip Springer, który niedawno wydał swoją książkę o PRL-owskich potworkach i dziełach, na jednym ze spotkań autorskich stwierdził, iż katowicki klimat jest tak specyficzny, że przez bardzo długi czas nie potrafił ująć tego miasta na zdjęciu. Wpadł na pomysł, że najlepiej będzie, jeśli sfotografuje twarze ludzi i emocje, które towarzyszą podczas przebywania np. na słynnym rynku. O rynku już pisałam, bo jest to miejsce bardzo dziwne. Zabudowania przy placu powstawały od połowy XIX wieku. W latach PRL część zabytkowych kamienic wyburzono, by mogły powstać tu nowoczesne obiekty usługowe. Niby centrum miasta, gdzie powinny być małe, przytulne kawiarenki, gdzie przy stoliczkach przyozdobionych małymi wazonikami z kwiatami, można sobie spocząć, napić się dobrej kawy, czy te z piwa i poplotkować z przyjaciółką.

Tutaj niestety tak nie ma... Tutaj jest gwarno, ludzie pędzą do pracy, przejeżdżają tramwaje... To miejsce nie ma nic wspólnego z krakowskim Rynkiem, czy warszawskim Starym Miastem. Ale to wszystko ma się zmienić. Przed chwilą ruszyła przebudowa tego miejsca(ku przerażeniu wielu mieszkańców). Według mojej koleżanki, która studiuje kierunek turystyka Katowice, przy Rynku dziennie przesiada ok. 100 tysięcy pasażerów, a wiadomo, że charakterystyczną cechą tego miejsca jest sieć torów tramwajowych, przecinających rynek w kilku kierunkach. Miasto próbuje wspomóc podróżujących komunikacją, informując ich o nadchodzących zmianach na bieżąco. Jak chwilowo się nie martwię, ponieważ podróżuję rowerem.

Co do samego projektu, to według twórców, miejsce to ma się zamienić w atrakcyjną przestrzeń społeczną. Ma tu powstać Miejski Obiekt Wielofunkcyjny, czyli budynek, który będzie w sobie łączył funkcje administracyjne i komercyjne. Oprócz pasażu handlowego oraz biur związanych z Urzędem Miasta, ma tutaj powstać również sieć kawiarni i restauracji. Co ciekawe, podczas prac robotnicy odkryli koryto rzeki Rawy na katowickim rynku. Na razie jedynie niewielki jej fragment na odcinku między Muzeum Śląskim i salonem odzieżowym Vistuli. Rzeka była przykryta betonową płytą, którą teraz należy skruszyć. Myśl PRL-owska nigdy nie przestanie zaskakiwać. Modernizacja rynku ma potrwać do 2015 roku. Miejmy nadzieję, że nie dłużej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz