Już kiedyś pisałam, że wybór studia Katowice to nie bułka z masłem. Trudno przyzwyczaić się
do klimatu tego miasta, a przede wszystkim do specyficznej
architektury stolicy Śląska. Na jej temat powstają nie tylko
legendy, ale też prace naukowe i popularno-naukowe. Filip Springer,
który niedawno wydał swoją książkę o PRL-owskich potworkach i
dziełach, na jednym ze spotkań autorskich stwierdził, iż
katowicki klimat jest tak specyficzny, że przez bardzo długi czas
nie potrafił ująć tego miasta na zdjęciu. Wpadł na pomysł, że
najlepiej będzie, jeśli sfotografuje twarze ludzi i emocje, które
towarzyszą podczas przebywania np. na słynnym rynku. O rynku już
pisałam, bo jest to miejsce bardzo dziwne. Zabudowania przy placu
powstawały od połowy XIX wieku. W latach PRL część zabytkowych
kamienic wyburzono, by mogły powstać tu nowoczesne obiekty
usługowe. Niby centrum miasta, gdzie powinny być małe, przytulne
kawiarenki, gdzie przy stoliczkach przyozdobionych małymi wazonikami
z kwiatami, można sobie spocząć, napić się dobrej kawy, czy te z
piwa i poplotkować z przyjaciółką.
Tutaj niestety tak nie ma...
Tutaj jest gwarno, ludzie pędzą do pracy, przejeżdżają
tramwaje... To miejsce nie ma nic wspólnego z krakowskim Rynkiem,
czy warszawskim Starym Miastem. Ale to wszystko ma się zmienić.
Przed chwilą ruszyła przebudowa tego miejsca(ku przerażeniu wielu
mieszkańców). Według mojej koleżanki, która studiuje kierunek turystyka Katowice, przy Rynku dziennie przesiada ok. 100 tysięcy
pasażerów, a wiadomo, że charakterystyczną cechą tego miejsca
jest sieć torów tramwajowych, przecinających rynek w kilku
kierunkach. Miasto próbuje wspomóc podróżujących komunikacją,
informując ich o nadchodzących zmianach na bieżąco. Jak chwilowo
się nie martwię, ponieważ podróżuję rowerem.
Co do samego
projektu, to według twórców, miejsce to ma się zamienić w
atrakcyjną przestrzeń społeczną. Ma tu powstać Miejski Obiekt
Wielofunkcyjny, czyli budynek, który będzie w sobie łączył
funkcje administracyjne i komercyjne. Oprócz pasażu handlowego oraz
biur związanych z Urzędem Miasta, ma tutaj powstać również sieć
kawiarni i restauracji. Co ciekawe, podczas prac robotnicy odkryli
koryto rzeki Rawy na katowickim rynku. Na razie jedynie niewielki jej
fragment na odcinku między Muzeum Śląskim i salonem odzieżowym
Vistuli. Rzeka była przykryta betonową płytą, którą teraz
należy skruszyć. Myśl PRL-owska nigdy nie przestanie zaskakiwać.
Modernizacja rynku ma potrwać do 2015 roku. Miejmy nadzieję, że
nie dłużej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz