Życie w Katowicach jest straszne. Nic, tylko praca i dom, praca i dom, praca i dom, a poza tym wszystkim topienie się w smogu i spalinach. Kiedy przyjdzie ta emerytura? Chcę w końcu wyjechać. Męczy mnie to miasto, męczą mnie ludzie, męczy mnie monotonnia. Mam nadzieję, że na starość będzie inaczej, chociaż z drugiej strony, kogo ja chcę oszukać?
Najbardziej ze wszystkiego wkurzają mnie ci, którzy przyjeżdżają na studia Katowice. Po co? Dlaczego? Po co komu oni są potrzebni? Nic, tylko marnują tlen, którego tu na Śląsku i tak mamy mało. Zajmują miejsca w autobusach i wcale nie chcą ustępować miejsc tak schorowanym ludziom jak ja. I w ogóle, jak oni się zachowują w miejscach publicznych?! Głośno rozmawiają, przeklinają, krzyczą! I ciągle rozwodzą się nad tym, jaka świetlana kariera czeka ich w przyszłości. Kłamstwo! Skończą tak jak ja, na kasie w supermarkecie, obsługując takich jak oni – wierzących jeszcze w swój sukces naiwniaków.
Ostatnio na przykłak siedziałam w parku i robiłam na drutach, i usłyszałam jedną dziewczynę, która, jak mi się wydaje studiuje na fizjoterapia Katowice. Proszę, proszę, co za egzotyczny kierunek, nawet nie wiedziałam, co to tak do końca oznacza! Mówiła coś o tym, że otworzy własny gabinet i będzie mogła zatrudnić jeszcze kogoś do pomocy, bo niby są jakieś dofinansowania z Unii Europejskiej i może to zrobić bez problemu! Słuchałam tak tego wszystkiego i uśmiechałam się ironicznie pod nosem. Tak, na pewno, dostanie pieniądze.
Nagle strasznie zabolał mnie bark! Krzyknęłam głośno i złapałam się za ramię, nie wiedziałam, co się dzieje. Dziewczyna podbiegła do mnie i zapytała, co mi jest. Kiedy powiedziałam jej, kazała mi usiąść spokojnie i zaczęła masować obolałe miejsce. Po pięciu minutach ból przeszedł, a ona powiedziała mi, że powinnam przyjść do niej do domu na relaksacyjny masaż, bo widzi, że mam poblokowane części ciała i powinna coś z tym zrobić jako przyszła specjalistka. Na początku trochę się rzucałam, no bo co gówniara może wiedzieć na temat schorowanego ciała człowieka pracy! Ale jak się tak zastanowiłam, to ból w barku faktycznie mi przeszedł i może warto byłoby zainwestować trochę w siebie, żeby tę emeryturę na Mazurach spędzać w ogródku, a nie w łóżku, nie mogąc się podnieść?
Dziewczyna dała mi swoją wizytówkę, porozmawiałyśmy chwilę i okazało się, że jest młodsza od mojej córki! Kto by pomyślał, że taka zaradna w tym wieku! Pomyślałam szybko, że powiem Kasi, kogo poznałam i może weźmie z niej przykład, zacznie jakąś szkołę, potem pracę! Może też wpadnie na jakiś pomysł na biznes, zamiast siedzieć w warzywniaku i pakować ziemniaki do siatek dla wybrednych klientów, którym zawsze coś nie pasuje!
środa, 28 listopada 2012
czwartek, 22 listopada 2012
Wyprowadzka Pandy
Kiedy weźmiemy do ręki jakąś gazetę codzienną lub zaczniemy przeglądać w internecie wiadomości z naszego regionu, to bez problemu zauważymy jak wiele miejsca jest poświęconego tematowi nowych miejsc pracy, czy bezrobocia. Nic w tym właściwie dziwnego, bo przecież właśnie wokół pracy kręci się nasze życie, dzięki niej mamy możliwość realizowania planów i marzeń. Od tych najbardziej zwyczajnych jak założenie rodziny i wybudowanie domu, po te bardziej spektakularne jak na przykład lot balonem nad Francją. A do tego wszystkiego niezbędne są pieniądze, a nie ukrywajmy, że mało kto wygrywa nagle „szóstkę” w Lotto i nie musi się w żadnym stopniu martwić o przyszłość pod względem materialnym. Dlatego temat pracy jest tak ważny i tak często poruszany przez polityków i media każdego rodzaju i interesuje on wszystkich, również młode osoby na studia Katowice, które martwią się jaka przyszłość ich czeka po otrzymaniu dyplomu. A jednak przyszłość nie wygląda zbyt różowo i zachęcająco, bo coraz trudniej o pracę, a tym bardziej o wysokie zarobki w naszym województwie. Tym gorsza jest ostatnia wiadomość o wycofywaniu produkcji Fiata Panda z fabryki w Tychach. Taką decyzję ogłosił dyrektor generalny koncertu Sergio Marchione podczas prezentacji wyników finansowych za trzeci kwartał roku 2012. Obecnie Fiat sprzedaje Pandy z dwóch fabryk: jednej polskiej i drugiej mieszczącej się pod Neapolem. Tyskie Pandy są starszymi wersjami, a przez to znacznie tańszymi (różnica wyjściowej ceny wynosi około trzech i pół tysiąca euro). W związku z tym, że klienci nie chcą przepłacać, włoska fabryka działa na pół gwizdka i zamiast dwustu pięćdziesięciu tysięcy aut, wyjeżdża z niej tylko sto dwadzieścia tysięcy. Fiat zatem zaczyna przenosić produkcję z Polski do nowoczesnej włoskiej fabryki, ponieważ władze koncernu uważają, że powinny oddać pierwszeństwo krajowi, w którym są korzenie Fiata. Panda stanowiła połowę aut produkowanych w tyskiej fabryce. Po przeniesieniu jej produkcji do Włoch, w Polsce będzie produkowany jeszcze Fiat 500, ford ka i lancia ypsilon. Jednak to wszystko się wiąże z redukcją miejsc pracy w fabryce samochodów, co nie jest zachwycającą wiadomością i osoby pracujące w niej już obawiają się o swoją przyszłość. Tata mojej koleżanki studiującej pielęgniarstwo Katowice również boi się tego, jak sytuacja może się potoczyć i ostatnio chodzi rozdrażniony. Mam nadzieję, że wszystko jednak będzie dobrze i zachowa swoją dotychczasową pracę.
piątek, 16 listopada 2012
Nareszcie nowy dworzec!
Ci, którzy odwiedzali Katowice, albo po prostu przez nie przejeżdżali w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, wiedzą jak ważne dla tego miasta jest ponowne całkowite otwarcie dworca kolejowego. Ja miałam wątpliwą przyjemność przesiadania się na dworcu w Katowicach jadąc z Rzeszowa do Łodzi. Na moje nieszczęście miałam wtedy skręconą kostkę i trasa jaką miałam pokonać w ciągu siedmiu minut z peronu bodajże numer dwa na peron numer pięć, aby się przesiąść, była dla mnie niemalże jak trasa maratonu. Wydawało mi sie, że przeszłam pół miasta omijając prace budowlane i naprawdę aż tak bardzo nie przesadzam. Były to na pewno ze trzy przecznice, a do tego wszystkiego mnóstwo schodów w dół i w górę, w dół i jeszcze raz w górę, a wszystko z ogromnym bólem i torbą podróżną. Otwarcie dworca będzie zatem wielkim ułatwiem nie tylko dla zwyłych podróżnych, ale i osób, które przyjeżdżają do Katowic codziennie lub co tydzień na studia Katowice.
Więc wszystkich niezmiernie cieszy wieść, że piątego października bieżącego roku Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał zgodę na użytkowanie katowickiego dworca kolejowego i stwierdził, że obiekt spełnia wszystkie wymogi prawne przewidziane dla tego typu obiektów, co oznacza, że może być bezpiecznie użytkowany przez podróżnych
Wizytacja przedstawicieli Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Katowicach odbyła się w ciągu ostatnich dni. Poddali oni drobiazgowej analizie między innymi zgodność powstałego obiektu ze zgłoszonym wcześniej projektem architektoniczno-budowlanym.
W tym momencie w hali dworcowej trwają prace porządkowe oraz montaż mebli w części handlowej nowego dworca. Testowana jest także sprawność urządzeń technicznych, takich jak nagłośnienie, czy systemy informowania pasażerów. Oficjalnie dworzec w Katowicach ma zostać oddany do użytku pod koniec października, co bez wątpienia ucieszy moją koleżankę co tydzień dojeżdżającą do tego miasta i studiującą ratownictwo medyczne Katowice. Wtedy podróżni będą mogli korzystać ze sklepów, lokali gastronomicznych i wszystkich usług związanych z transportem. Przestrzeń do obsługi pasażerów będzie wynosić prawie sześć tysięcy metrów kwadratowych.
Na przełomie roku 2012/2013 jest zaplanowane również uruchomienie przelotowego terminala autobusowego pod ziemią, na którego terenie trwają teraz prace związane z budową wysp autobusowych, przystanków oraz udogodnień dla pasażerów.
środa, 7 listopada 2012
Co z katowickim rynkiem?
Katowice z roku na rok wyglądają coraz lepiej. Zagraniczni goście są pod wrażeniem jak z takiego przemysłowego, górniczego ośrodka, miasto staje się przyjazne mieszkańcom i przyciągające turystów. Sprawna administracja Katowice sprawia, że stolica Śląska coraz mniej kojarzy się ze smutkiem, szarością i wszechobecnym smogiem. Na obecny kształt miasta pozytywnie wpłynął między innymi ostatni remont dworca Katowice, budowa wielu nowych galerii handlowych czy organizowane oryginalne imprezy i inne wydarzenia. To wszystko wpływa na dobry odbiór miasta w oczach innych. Została tylko jedna rzecz, która męczy mieszkańców – nowy katowicki rynek, którego stworzenie wciąż odwleka się w czasie. A wszystko przez „zbyt słabe projekty” zdaniem radnych i oczywiście jak zawsze przez pieniądze. W mieście, które nigdy nie miało jakiegoś rynku głównego wszyscy widzą potrzebę, aby wreszcie go stworzyć. W tym celu w lipcu tego roku rozpisano przetarg, jednakże nie udało się z niego wyłonić zwycięzcy. Jury uznało prezentowane prace za niewystarczająco dobre, wszyscy jednak spodziewają się, że chodzi o cenę ich realizacji. Bo jeśli spojrzymy na zapisy przetargu, możemy się dowiedzieć, że wynika z nich, że wcale nie jakość propozycji będzie najważniejsza. Istotniejsza ma być cena. W lipcu przyznano jedynie drugie miejsce za projekt, otrzymali je krakowscy architekci z GPP Grupy Projektowej i Agencji Projektowej Architektury „Ekspo”. Po dłuższym czasie w urzędzie miasta zdecydowano, że to jednak według ich projektu powstanie nowe centrum Katowic. Teraz rozpisano przetarg na projekt wykonawczy i budowlany rynku. Aby zobaczyć co z tego wszystkiego wyjdzie dobrego (lub nie), musimy jeszcze trochę czasu poczekać. Tymczasem w internecie można obejrzeć projekty, które zostały odrzucone przez jury. Jeden z nich zakładał, że na środku rynku powstanie obsiana trawą górka, inny z kolei prezentował młyn wodny albo przeszklony browar. Opcją, która zdobyła bardzo dużo głosów w ankiecie przeprowadzonej na studia Katowice, było powstanie na rynku wielopoziomowej platformy, na której mogłyby się odbywać koncerty i inne ważne dla miasta wydarzenia. Uznanie zdobyła także fontanna swoim wyglądem przypominająca wodospad, a także szklane parasole, które zostałyby ustawione pod Domem Prasy. Jak widać projektanci wykazali się prawdziwą wyobraźnią, której jednak nie posiadają radni miasta. A mieszkańcom pozostaje tylko czekać na lepsze jutro rynku w Katowicach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)